Ulica Krzysztofa Klenczona
Podjęcie uchwały o nadanie jednej z ulic Sopot imienia Krzysztofa Klenczona poparli w mieście wszyscy. Okazało się jak wielką legendą i kultową postacią jest ten rockowy gitarzysta, kompozytor i wokalista. Zmarł 30 lat temu po tragicznym wypadku samochodowym wracają razem z małżonką, po koncercie charytatywnym, do domu w Chicago.
W roku ubiegłym, jesienią pojawiła się w Sopocie Helena Giersz, która jak się okazało, zajęła się produkcją filmu dokumentalnego pt. "10 w skali Beauforta" poświęconego Krzysztofowi. Pani Helena wyjechała z Polski ponad 20 lat temu do Stanów Zjednoczonych gdzie odniosła, wraz z mężem, sukces w produkcji filmów animowanych. Jej idolem przed wyjazdem z Polski był Krzysztof Klenczon - polski John Lennon. Po latach postanowiła nakręcić swój własny film o Krzysztofie na swój koszt i ryzyko. Systematycznie docierała do członków rodziny, znajomych, przyjaciół, fanów czy bezpośrednich współpracowników, a nawet sąsiadów z miejsc jego pobytu w Polsce i zagranicą.
Jednym z jej przewodników w kraju został Wiesław Śliwiński z fundacji "Sopockie Korzenie". Po raz pierwszy spotkaliśmy się w "Starym Rowerze" w Sopocie, gdzie doszło do niesamowitego spotkania na którym pojawili się po wielu latach muzycy z zespołu "Trzy Korony" Krzysztofa Klenczona, jego przyjaciele. członkowie rodziny. Ekipa filmowa nakręcała wywiady z poszczególnymi gośćmi. Atmosfera trudna do opisania. To było wiele godzin wspomnień o Krzysztofie jako muzyku, kompozytorze, wokaliście, a przede wszystkim człowieku, który kochał własną rodzinę i szanował swoich najbliższych kolegów, przyjaciół czy fanów. Wszyscy uczestnicy tego spotkania przyjechali na zaproszenie i koszt pani Heleny. Muzycy z Trzech Koron pojawili się ze swoimi rodzinami. Grzegorz Andruszkiewicz przyjechał aż z Australii. Po całodniowych, nagrywanych wspomnieniach w późnych godzinach wieczornych na scenie stanęły Trzy Korony: Piotr Stajkowski, Grzegorz Nogowski, Grzegorz Andruszkiewicz i zagrali koncert na cześć Krzysztofa i wąskiego grona specjalnie zaproszonych na ten dzień gości. To było wielkie przeżycie i inspiracja do następnych działań i spotkań. Rodziły się następne idee, poszukiwania śladów po Krzysztofie, docieranie do autorów i właścicieli zdjęć, nagrań, dokumentów, wydawnictw związanych z historią Krzysztofa, czy zespołów. których był członkiem (Pięciolinie, Czerwone Gitary, Trzy Korony). Zaczęli się odzywać jego koledzy z czasów szkolnych, muzycy, artyści i ludzie którzy blisko z nim współpracowali. Archiwum zaczęło się z dnia na dzień powiększać i to trwa do dzisiaj.
Tą całą atmosferę wokół Klenczona wywołała swoją wizytą w Sopocie urocza, niezwykle sympatyczna i skromna osobowość Pani Heleny Giersz. Wspólnie docieraliśmy do wielu archiwalnych zdjęć, wydawnictw, nagrań, faktów i ludzi. Wszystko wskazuje na to, że będzie kontynuacja i "neverending story", a my sopocianie przyłożymy do tego rękę. Cieszę się, że Prezydent Miasta zaproponował tą ulicę przy obecnym targowisku (dawniej Non Stop). a Rada Miasta jednogłośnie podjęła uchwałę o nadaniu jej im. Krzysztofa Klenczona. Poparło ten wniosek od Fundacji "Sopockie Korzenie" wielu mieszkańców Sopotu, szczególnie tych, którzy z nim blisko współpracowali czy nawet mieszkali na ul. Kościuszki 15 lub spotykali się w "Złotym Ulu", Grand Hotelu, na Molo czy w Non Stopie. To tutaj poznał swoją żonę Alicję, która już wkrótce przespaceruje się z nami po ulicy Krzysztofa Klenczona w Sopocie.
Zapraszam, zaśpiewajmy jej i Krzysztofowi wspólnie "10 w skali Beauforta" w dniu 28 kwietnia o godz.16.15 na ulicy imienia jej małżonka. Na przedpremierowy pokaz filmu, odsłonięcie ulicy, wystawę, koncert i happening potwierdzili swój przyjazd, członkowie rodziny, fani i przyjaciele z Kraju oraz USA, Australii, Niemiec, Litwy i Szwajcarii.
Niech żyje rock’n’roll!
Wojtek Korzeniewski
Galeria z otwarcia ulicy Krzysztofa Klenczona w Sopocie
Kliknij na zdjęcie aby je powiększyć.



























































